W rok czasu schudłem 73 kilogramy, a sposób w jaki tego dokonałem opisałem tutaj na blogu. Swoim przypadkiem i historią chcę zarazić innych pozytywnym nastawieniem i dać im motywację do działania. Pokazać, że nawet w dramatycznej sytuacji, można pozbyć się nadwagi.

środa, 26 lutego 2020

8 lat później: czy jestem zdrowy?


Skłamałbym gdybym zaprzeczył, że osiem lat temu po zrzuceniu tych ponad 70 kilogramów nigdy się nie zastanawiałem jak będzie wyglądało moje życie za tych kilka lat, czy będę zdrowy i jak to w ogóle będzie. Oczywiście, że się zastanawiałem, ale też mocno się tym nie obarczałem. Najważniejsze było bowiem dla mnie to, że udało mi się schudnąć. Resztę uważałem, że czas pokaże. Tak było wtedy. Ale jak jest teraz?

Przez te osiem lat odkąd schudłem nie badałem się bo nie było takiej potrzeby, czułem się dobrze, powiedziałbym nawet, że bardzo dobrze. Tak więc lekarzy omijałem. Oczywiście do czasu. Kilka miesięcy temu postanowiłem, że przebadam się dokładnie, doskwierały mi bóle głowy i chciałem to przebadać. Nie wiedziałem z czego może to wynikać, wykorzystałem ten moment w życiu jako pretekst do zrobienia wnikliwszych badań.

Skoro ból głowy to zacząłem od tomografii komputerowej, która nie wykazała niczego oprócz tego, że wszystko jest jak najbardziej w normie. Potem okulista, który wykazał, że na wzrok także nie mogę narzekać. Następnie badanie cukru, glukozy, tarczycy, hormonów i tak dalej, wszystkie wyniki mam w normie. 

Tak więc, czy jestem zdrowy? O dziwo tak! Z czego nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony. Utwierdza mnie to tylko w przekonaniu, że ścieżka, którą wtedy obrałem była drogą słuszną. 
Te osiem lat temu nie sądziłem, że po takim czasie po tak restrykcyjnej diecie w wieku 31 lat będę się tak wyśmienicie czuł. Na szczęście los mi sprzyja. :)

A co do bólów głowy to jestem jednym z wielu migrenowców. 

wtorek, 25 lutego 2020

8 lat bez efektu jojo


Osiem, a w zasadzie dziewięć lat temu zaczynając swoją nową drogę, nie wiedziałem dokąd zmierzam. Nie sądziłem wówczas nawet, że tak daleko uda mi się zajść. 

Kiedy zaczynałem wielu pukało się w głowę zastanawiając się po co to właściwie robię, że to nic nie da. Sporo osób przyzwyczajonych było po prostu do grubego Jacka, mało kto mi życzył osiągnięcia celu, a jeszcze mniej sądziło, że to może się w jakikolwiek sposób udać. 

A gdy z kolei udało mi się osiągnąć cel to usłyszałem, że tak czy owak wrócę do swojej poprzedniej wagi, a nawet bardziej przytyję. Że mnie to nie ominie. Ja oczywiście wiedziałem, że to tylko czcza gadanina ludzi, bardzo dobrze sobie zdawałem sprawę z tego, że nie poddam się ( utrzymanie wagi i formy to jest ciągła walka) ponieważ za dużo wysiłku i zaangażowania włożyłem w to wszystko. Na wszelkie komentarze nawet nie odpowiadałem, nie miałem zamiaru kopać się z koniem. 

Czas oczywiście wszystko zweryfikował, mija ósmy rok a ja nadal trzymam wagę i formę. Bez wyrzutów mogę powiedzieć śmiało, że z roku na rok jestem w coraz lepszej kondycji fizycznej, a każdy kolejny rok to dla mnie kolejny sukces. 

sobota, 8 czerwca 2019

Jadłospis po zrzuceniu wagi - pierś z kurczaka z piekarnika, czyli jak jeść by nie przytyć

Jednym z moich ulubionych dań, które często zdarza mi się jeść na etapie utrzymywania wagi i formy, to pierś z kurczaka z piekarnika. Taką pierś przyrządzam w naczynku żaroodpornym, którego nie przykrywam. Pod przykryciem wychodzi mi "gumiaste" mięso.
Jako dodatek do takiej piersi traktuję ryż, kaszę, mogą być ziemniaki (jak kto woli) i jakaś surówka. Nic skomplikowanego jak widać.

Składniki:
  • Pierś z kurczaka
  • Ryż naturalny
  • Oregano
  • Pieprz czosnkowy(bo taki mi się kupiło ☺)
  • Curry
  • Ziele angielski
  • Listek laurowy
  • Ogórki małosolne
  • Oliwa z oliwek
  • Troszkę wody
Przygotowanie:

Pierś kroję w większe ćwiartki, które układam do naczynka żaroodpornego. Do tego dolewam wody, ale na tyle żeby było jej trochę na dnie. Potem posypuję kolejno przyprawami: oregano, curry, pieprz, dorzucam ziela angielskiego i liścia laurowego. Całość polewam dosłownie odrobiną oliwy z oliwek i wkładam do piekarnika. Temperaturę ustawiam na 180 ℃ i trzymam tak od 30-40 minut, a czasami dłużej. Dodam, że wszystko to robię na oko ☺
W międzyczasie gotuję ryż w wodzie z jedną kostką rosołową. A ogórki małosolne mogą być zamiast surówki. Dlatego małosolne ponieważ takie kupiłem, nie miałem ochoty na surówkę.

PS. ilość wszystkich składników zależy od indywidualnych potrzeb. 

czwartek, 6 czerwca 2019

Jadłospis po zrzuceniu wagi - gdy idę do restauracji

Po zrzuceniu swojej wagi owszem kontroluję się, ale nie narzucam sobie szalonych ograniczeń i czasami wychodzę na obiad gdzieś do restauracji. Tajemnica polega jednak na tym, że nie rzucam się jak rozwścieczone zwierzę na menu i nie wybieram największych i najtłustszych dań. Krótko mówiąc, do restauracji przychodzę zjeść, ale nie nażreć się brzydko mówiąc.

Najczęstszymi daniami jakie zamawiam w restauracji to ryby czy jakieś dobre sałatki. Stronię od potraw smażonych w głębokim tłuszczu czy np. rzeczy bogatych w panierkę lub takich, które wiem, że nie są dla mnie odpowiednie. Nie biorę też ogromnych porcji, osobiście wyznaję zasadę, że co za dużo to nie zdrowo. Czasami nawet proszę kelnera/kelnerkę o mniejszą porcję.
Takim przykładowym daniem jest to na powyższym zdjęciu, na którym znajduje się łosoś w sosie pieprzowym z bukietem warzyw. Bardzo smaczne i lepsze od sieciowych fastfoodów, które niestety są coraz modniejsze.

Obecnie gdy jestem na etapie utrzymywania wagi i formy to nie narzucam sobie takich restrykcyjnych zasad do jakich stosowałem się podczas odchudzania, oczywiście wszystko robię z głową. W życiu umiar trzeba zachować we wszystkim. :)

poniedziałek, 27 maja 2019

Dlaczego warto nie palić?

Chyba nie trzeba czytać statystyk żeby wiedzieć, że ogromna ilość osób jest uzależniona od palenia papierosów ogólnie mówiąc. Ani ile osób te papierosy zdążyły już zabić. Sam jestem osobą niepalącą, przez całe swoje 30 letnie życie wypaliłem może 3 - 4 paczki papierosów(gdzieś na jakichś imprezach, dla towarzystwa czy innych okolicznościach), w każdym razie nigdy mnie nie pociągnęły. Nie widziałem w tym nic fajnego i nadal nie widzę.

Tak jak już wspomniałem, sam nie palę, ale poniżej przedstawię kilka punktów "dlaczego warto nie palić?" wynikających z własnych obserwacji:

A więc dlaczego warto nie palić?
  1. Hajs się musi zgadzać. To oczywiste, ale paląc bezsensownie te pieniądze wydajesz, kompletnie bezsensownie. Przelicz ile na tym tracisz, po prostu policz ile na to wydajesz.
  2. Śmierdzi ci z gęby. O tak, palaczowi potrafi walić z ust, przypomina mi to zapach zakiśniętego makaronu. Może ty nie czujesz, ale inni z pewnością nie będą się czuli komfortowo w towarzystwie osoby, której wali z ust "trawioną" nikotyną.
  3. Śmierdzą ci palce. Nie czujesz jak od jarania śmierdzą ci palce?
  4. Jeśli jesteś nastolatkiem i palisz a starzy o tym nie wiedzą to na pewno wiesz jaki to stres. :D Rzucając palenie zaoszczędzisz go sobie, bo trochę lipa jakby cię przyłapali...
  5. Zdrowie. Ono najbardziej na tym cierpi, łapiesz zadyszki, masz usmolone płuca. To niewygodne.
  6. To samobójstwo, tylko z opóźniaczem. Coś dla osób, które  boją  się np. palnąć sobie w łeb, efekt będzie ten sam tylko, że trochę sobie poczekasz. Krótko mówiąc palenie zabija.

sobota, 25 maja 2019

Jak dobrze zacząć dzień?


Czyli jak nastroić się tak aby jak najlepiej minął dzień? Każdy ma na to własny unikalny sposób, jedni bez setki wódki "na śniadanie" nie będą umieli poprawnie funkcjonować, znam osoby, które dzień zaczynają od hamburgera z maka...

U mnie wygląda to zupełnie inaczej, mi ciężko zacząć dzień bez dawki ruchu, a najlepiej jeżeli jest to w otoczeniu natury. Tak jak dzisiaj, pobudka 4:30 rano, robię sobie dobrą kawę, wskakuję w dres i o 5 rano wchodzę pobiegać. Wracam, biorę prysznic i akumulatory mam już załadowane na cały dzień.
Dawka ruchu na rześkim powietrzu jest dla mnie podstawą, nie zawsze oczywiście mam możliwość w ten sposób rozpocząć dzień(wtedy bieganie zastępuję treningiem siłowym w ciągu dnia), ale jeśli jest tylko taka możliwość to z niej korzystam.

A wy jak zaczynanie swój dzień?

Poniżej kilka zdjęć miejsc, którymi biegam:


 


niedziela, 3 lutego 2019

O tym jak prawie nie wjechałem na Turecką Republikę Cypru Północnego


Będzie trochę z innej beczki niż zwykle. W drugiej połowie stycznia wybraliśmy się na Cypr, dokładnie na jego północną część będącą pod Turecką administracją, do Famagusty. W południowej części Cypru (europejskiej) wszystko poszło z górki, kontrola paszportowa w Larnace przeszła bezproblemowo. Dopiero potem zrobiło się gorąco.

Tureccy celnicy na przejściu granicznym stwierdzili, że ja to nie ja, że dokumenty, które miałem wtedy ze sobą prawdopodobnie mogły do mnie nie należeć - uznano, że na zdjęciu nie jestem podobny do siebie. Wszelkie zapewnienia i tłumaczenia nic nie dały. Przypomniało mi się jednak, że mam ze sobą legitymację prasową, której początkowo nie planowałem ze sobą zabierać, ale uznałem, że może się przydać. To była moja jedyna i ostania szansa. Celniczka, która nas sprawdzała wnikliwie analizowała legitymację, którą jej podałem przez okienko na przejściu granicznym. Oglądała ją z każdej wręcz strony. Na moje szczęście uznano legitymację prasową i finalnie przepuszczono dalej przez granicę. Nie wiem jak długo to wszystko trwało, ale dla mnie to były wieki.

Obserwatorzy

Copyright © Dieta Balona | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com